TOP
Organizacja czasu przy dzieciach

Jak kraść czas z dziećmi

Dzieci są niezwykle absorbujące, każdy rodzic wam to powie. A oprócz opieki nad maluchami wisi nad nami widmo tysiąca obowiązków domowych, zawodowych czy osobistych. Jak nad tym wszystkim zapanować? Czas z dziećmi i próba wydzielenia z niego kilku chwil dla siebie to dziedzina, w której sama mam jeszcze bardzo dużo do nadrobienia 🙂 Ale stopniowo wypracowałam sobie kilka nawyków, które pomagają mi iść do przodu. Oto one.

Poświęć czas dzieciom

Tak! Żeby mieć trochę czasu dla siebie, najpierw trzeba oddać go swoim pociechom. I ten czas z dziećmi musi dobry jakościowo – bez sprawdzania powiadomień na telefonie na boku, bez robienia innych rzeczy przy okazji i bez bycia myślami w innym miejscu. Potrzebna jest obecność nie tylko fizyczna, ale i mentalna. Maluchy, którym poświęciło się wystarczająco dużo uwagi, są potem [zazwyczaj] mniej wymagające. A jeśli ich potrzeba bycia zauważonym i kontaktu z rodzicem nie będzie spełniona, to będą za nami chodzić i próbować wzbudzić nasze zainteresowanie.

Kolejkowo, czas z dziećmi

Dzieci powinny się bawić same

Uważam, że zabawa to domena najmłodszych. Jasne, rodzic może się z dzieckiem czasami pobawić, ale generalnie maluchy powinny potrafić zająć się sobą same. Ja tak byłam wychowana i tak mi też zawsze powtarzała moja Mama. A potem znalazłam tę samą zasadę w nurcie wychowania RIE – Resources for Infant Education, który zapoczątkowała Magda Gerber. To właściwie jedna z najważniejszych podstaw tego nurtu. Samodzielna zabawa rozwija kreatywność i samodzielność dziecka, zwiększa jego poczucie pewności, wspiera ducha małego odkrywcy. W myśl tej zasady nie powinno się pokazywać dzieciom, jak rysować, tylko dać im kredki i pozwolić im samym odkrywać, co można z nimi zrobić. Oczywiście – absolutnie nie chodzi o to, żeby nie mieć z dzieckiem żadnego kontaktu. Magda Gerber zachęcała do poświęcenia maluchom maksimum uwagi w trakcie codziennej pielęgnacji (przewijanie, ubieranie) i karmienia oraz do tego, aby spędzać czas z dziećmi na zabawie – ale jako obserwator, a nie jako inicjator. To temat rzeka, więc zainteresowanych odsyłam do angielskojęzycznego bloga Janet Lansbury albo do mojego wpisu o samodzielnej zabawie.

Myśląc o bardzo ograniczonych zasobach czasu rodziców, to ogromnie ważne, żeby dziecko potrafiło się samo bawić i zająć sobą. Każdy z nas ma tysiące obowiązków, a maluch wymagający naszej uwagi i obecności 24h / dobę niczego nie ułatwia. Dlatego warto wspierać tę umiejętność od samego urodzenia – nie podnosić noworodka, który sobie spokojnie leży w łóżeczku i obserwuje świat, nie zabawiać maluchów i nie organizować im każdej minuty, tylko starać się zachęcać do samodzielnego odkrywania świata. I nie przerywajmy dziecku, kiedy się bawi. My jako dorośli mamy tendencję do lekceważenia tego, co robi dziecko. A nawet jeśli to jest układanie kamyków w losowej kolejności lub studiowanie kwiatka przez kilkanaście minut, to coś ważnego. Dziecko ćwiczy uważność i skupienie. Nie odciągajmy go więc od tego, aby mu pokazać nową zabawkę.

Starałam się od początku tak postępować z córką i wydaje mi się, że efekty są całkiem dobre. Dużo bawi się sama, najczęściej obok nas, ale zajmuje się swoimi rzeczami i nie wisi nam ciągle u nogi. Mam nadzieję, że z synkiem będzie tak samo. Dodatkowo będzie ich już dwójka, więc liczę na wspólną zabawę. To powinien być kolejny punkt – chcesz mieć więcej czasu, to miej więcej niż jedno dziecko 🙂 Sama jeszcze nie mogę poprzeć tego doświadczeniem, bo synek jest mały, ale widzę po dzieciach sióstr i znajomych, że rodzeństwa bawią się dużo razem i nie wymagają tego od rodziców.

czas z dziećmi, zabawa, bawiące się dziecko

Obowiązki domowe a czas z dziećmi

Moja córka ma teraz 2 latka, więc wiele nam jeszcze nie pomoże, ale w miarę możliwości staram się ją angażować we wspólne obowiązki domowe. Póki co zdarza się, że przez to mamy więcej pracy, ale mam nadzieję, że to zaowocuje w przyszłości 🙂 Zazwyczaj jednak nie jest tak źle i mam dzięki temu dwa w  jednym: ja jestem w stanie trochę ogarnąć dom i dodatkowo mam kontakt z córką, która kręci się ciągle obok mnie. A czasami nawet i rzeczywiście pomoże 🙂

Ostatnio natknęłam się na bardzo ciekawy artykuł, który badał fenomen dzieci w rodzinach Ameryki Południowej, które z niesamowitą chęcią garnęły się do pomocy w domu. Badacze przeprowadzili kilka badań i stwierdzili, że wychowanie pomocnego i pracowitego dziecka zaczyna się już w okresie niemowlęctwa – najważniejszy jest okres do drugiego roku życia. Dla rodziców czas z dziećmi nie powinien oznaczać tylko zabawy. Należy angażować maluchy w życie domowe od początku i dać im możliwość obserwacji rodziców podczas pracy oraz dołączenia do nich. Dla dzieci to ogromna frajda robić coś z rodzicami – nawet jeśli jest to sprzątanie czy składanie prania. Więc absolutnie nie powinno się wysyłać za każdym razem maluchy z domu lub puszczać im bajkę, żeby móc szybciej posprzątać – nie tędy droga.
Dla zainteresowanych tutaj znajduje się ten artykuł.

Po lekturze tego artykułu wpadłam na pomysł, żeby codzienne ogarnianie domu było elementem naszej wieczornej rutyny. Na razie jesteśmy w fazie testów i tworzenia tego nawyku, ale widzę, że działa to całkiem dobrze. 17-18 to czas dla dzieci, między 18 a 19 wspólnie wykonujemy obowiązki domowe, a potem kładziemy je spać.

Przyśpieszamy

Jak napisałam wyżej, staramy się dzieci angażować do obowiązków domowych. Ale czasami są rzeczy, które trzeba zrobić bez nich – chociażby dla ich bezpieczeństwa – na przykład przestawić meble, pomalować farbą deski na tarasie, ściany itp. Oczywiście może wtedy jeden rodzic zająć się dziećmi, a drugi obowiązkami, ale wtedy jest mniej rąk do pracy i więcej czasu to zajmuje. Dlatego bardzo chwalimy sobie możliwość oddania dzieci pod opiekę babci lub cioci. Wiem, że nie każdy ma taką dobrą sytuację, ale jeśli tylko w pobliżu mamy bliskich, którzy mogliby nam pomóc, to polecam od początku dbać o to i przyzwyczajać dziecko. Nasza córka od urodzenia była od czasu do czasu zostawiana pod opieką rodziny i nie ma z tym obecnie najmniejszych problemów. Ogromnie ułatwia nam to życie.

Wyjścia do sklepu – wspólny czas z dziećmi

To sposób raczej tylko dla małych dzieci, bo jednak z wiekiem atrakcyjność wychodzenia do sklepu z rodzicami się zmniejsza. My też nie wiemy, jak długo będzie to jeszcze ciekawe dla naszej dwójki, ale póki co to nasz kolejny sposób na dwa w jednym: załatwienie sprawunków i jednocześnie frajda dla dzieciaków. Dla takich maluchów wyjście do sklepu to taka sama atrakcja, jak wyjście na plac zabaw. W końcu robimy coś przecież wspólnie, można pojeździć w sklepowym wózku, a może i nawet rodzice pozwolą mi wybrać jakieś produkty. Oczywiście tu trzeba być ostrożnym i nie wyrobić w dziecku nawyku, że przy każdym wyjściu do sklepu dostaje jakiś słodycz, bo można sobie narobić tak więcej problemów w przyszłości 😉

spacer z dziećmi, gondola, niemowlak

Planuj rozsądnie

Warto też wcześniej przemyśleć sobie, które z obowiązków można by wykonać przy dzieciach. Ja na przykład wiem, że nie potrafię się przy nich kompletnie skupić, więc nie planuję żadnych zadań wymagających myślenia. Poza tym nie chcę w ich obecności siedzieć przed komputerem i dawać im takiego przykładu, więc tego typu zadania zostawiam sobie na czas, kiedy one śpią. Dlatego przy nich wykonuję najczęściej obowiązki domowe, do których mogę ich zaprosić, albo małe sprawunki typu zszycie ubranek, które mogę robić obok nich.

Kładź dzieci wcześnie spać

Nam się to udaje, ale mogę zrozumieć, że są dzieci, które mają inne pory spania i nijak można to zmienić. U nas o 20, maksymalnie o 20:30 dzieci są już w łóżkach, a my mamy czas dla siebie. Córka czasami nie chce spać, więc jej nie zmuszamy i po przeczytaniu bajki zostawiamy ją w pokoju i ona jeszcze chwilę sobie czyta lub się bawi, po czym idzie spać. Tłumaczymy jej, że potrzebujemy teraz czasu dla siebie, żeby coś zrobić [zawsze mówimy jej konkretnie, co będziemy robić] i jeśli nas będzie potrzebować, to ma nas zawołać. Kiedyś radośnie bawiła się przez 2 godziny zanim padła z głową na otwartych książeczkach.
To jest własnie czas, kiedy w spokoju i skupieniu można się zająć innymi projektami.
Ja teraz osobiście testuję i staram się przestawić na wczesne chodzenie spać i wstawanie rano przed dziećmi. Po całym dniu z maluchami trudno wieczorem znaleźć mi siły. Rankami jestem o wiele bardziej produktywna – o ile uda mi się wstać wcześniej niż dzieci 😉

Rutyna, współpraca, kryzysy

Każdy rodzic wie, jak dużo czasu można stracić w trakcie starć z dziećmi. Kryzysy są wyjątkowo czasochłonne: jak już maluch wpadnie w złość, to zwykle trochę trwa zanim się uspokoi. Nie można wtedy zazwyczaj nic zrobić, dopóki kryzys nie minie i nie jest to też czas najmilej spędzony dla żadnej ze stron. Jak my sobie z tym radzimy? Przede wszystkim rutyna nam pomaga. Moim zdaniem jest dobra nie tylko dla dzieci, ale i dla rodziców. Dzięki przewidywalności łatwiej się współpracuje z dziećmi i mniej traci czasu: one wiedzą, czego się spodziewać i mają też mniejsze pole do negocjacji. Myślę, że dzięki temu udaje nam się położyć maluchy spać o 20. I widzę, że kiedy dziecko jest wybite z rutyny – np. przez nasze częste wyjazdy – to cierpi i ono i my…
Poza tym staramy się ograniczać sytuacje kryzysowe – każdego dnia poznajemy dzieci coraz lepiej i potrafimy przewidzieć zapalne punkty. Na przykład córka, kiedy jest głodna, to jest baaardzo zła i wszystko wyprowadza ją z równowagi. A sama nie powie nam jeszcze, że chce jeść i jak porządnie zgłodnieje, to trudno już ją nawet nakarmić. Dlatego musimy sami o tym myśleć, aby zapobiegać wybuchom niezadowolenia i reagować odpowiednio szybko na pierwsze oznaki głodu.

Aby nie zapominać

I na końcu – jestem fanką list, a przy każdym dziecku trzeba o tak wielu rzeczach pamiętać. O wizycie u lekarza, o szczepieniu, o doniesieniu szczoteczki do żłobka, o kupnie pampersów, itd… Szczerze mówiąc, nie wiem, jak to robią rodzice, którzy nie zapisują tego wszystkiego 🙂 Chyba eksplodowałaby mi głowa. Dlatego spisuję szczegółowo wszystko, co jest do zrobienia i o czym muszę pamiętać. Mam też listę rzeczy, które muszę zabrać na każdy wyjazd – ogromnie ułatwia i przyśpiesza to pakowanie dzieci.

Spodobał Ci się ten wpis? Może masz ochotę się nim podzielić z innymi? Pozdrawiam :) Justyna

«

»

Komentarz
  • Joanna
    10 miesięcy ago

    Justynko, wiele cennych porad w jednym miejscu! I jakże się się cieszę, że promujesz dalej RIE:-) Im więcej osób o nim usłyszy, tym lepiej. Pozdrawiam ciepło i gratuluję tylu dobrych nawyków!

Co o tym myślisz?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *